Wielki Post na pustyni

 Pamiętasz jak zawsze pisałam o tym, że „chcę w życiu czegoś więcej”? Zawsze myślałam, że chodzi o jakąś życiową misję, o jakieś powołanie.. no i w pewnym sensie tak, chodzi o powołanie, ale nie w sensie w jakim to sobie wyobrażałam te 10-15 lat temu. W sformułowaniu, które słyszałam w głowie całe życie „chcę czegoś więcej” chodziło o relacje. Ponieważ ja… zawsze chcę czegoś więcej i gdy tego więcej nie mam.. w relacjach z innymi ludźmi… to nie są dla mnie wartościowe. Są takie relacje, że wiesz, że dalej już po prostu nie pójdziesz, bo to, co masz Ci nie wystarcza, i to, co masz w pewnym sensie Cię niszczy. A trzeba dbać też o siebie, nie tylko o innych. 

W sformułowaniu „chcę czegoś więcej” zawsze tkwi też duchowość, ponieważ nie wystarczy mi zwykłe siedzenie w kościele i słuchanie kazania. 

W sformułowaniu „chcę czegoś więcej” chodziło przede wszystkim o czucie tego, co jest najważniejsze: bliskości, czułości, zainteresowania. Wchodzenia w głębię a nie tylko powierzchownie. Wchodzenia w człowieka, jego serce, a nie w to, co ma. Słynne „mieć czy być” wybrzmiewa. Wchodzenia w to, co możemy dać sobie nawzajem zamiast co on/ona może mi dać albo co ja mogę dać jemu/jej. Takie niby proste a takie trudne, Takie niby przeciętne, a tak rzadkie. 

Początek Wielkiego Postu to jest taki czas, w którym wychodzimy na pustynię żeby przemyśleć swoje działania, swoje priorytety, życie. To jest czas na oczyszczenie, na dokonanie refleksji i moim celem na wielki post w tym roku jest dokonanie refleksji nad tym, co jest dla mnie ważne, wartościowe. Odcięcie się trochę od mediów społecznościowych, na tyle ile to tylko możliwe i określenie priorytetów. Za czym warto iść i o co walczyć. 

A na koniec daję kilka obrazków i treści, które w ostatnim czasie mocno mnie urzekły. 






























Komentarze

Popularne posty